Jaka przyszłość czeka branżę hotelową?

Pandemia koronawirusa sprawiła, że życie wielu właścicieli małych i większych przedsiębiorstw wywróciło się do góry nogami. Chociaż dostępne są liczne programy rządowe w ramach „Tarczy Antykryzysowej”, usprawniające pracę wielu firmy poprzez zwolnienia ze składek Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, niskooprocentowane pożyczki czy świadczenia postojowe, właściciele hotelów nadal borykają się z licznymi problemami. Okazuje się, że aż połowa ankietowanych przedsiębiorców nie zamierza w najbliższym czasie uruchamiać swoich placówek. Dlaczego?

Restrykcje rządowe wykończą hotelarzy?

Osoby zarządzające hotelami w obawie przed karami decydują się na pozostawienie swoich placówek w zawieszeniu. Najnowsze przepisy dotyczące ochrony gości przed zarażeniem się COVID-19 nakazują właścicielom zapewnienie pracowników środków ochrony osobistej, ograniczenie liczby personelu czy zapewnienie wymaganej odległości pomiędzy pracownikami. Największym problemem okazuje się jednak stała dezynfekcja sprzętu hotelarskiego oraz pokoi. Właściciele ośrodków wypoczynkowych nie mogą również oferować swoim gościom pożywienia w ramach działającej wcześniej restauracji. Dotyczy to wyłącznie sali – śniadania, obiady oraz kolacje mogą być wydawane do pokoi. Najważniejszą zmianą, wymuszaną przez rząd, a raczej pandemię na przedsiębiorcach jest konieczność stosowania wzoru liczba pokoi raz 2 osoby. Ponadto w samym hotelu poza obsługą, będą mogli znajdować się jedynie zameldowani goście. Przed wejściem do hotelu od 4 maja bieżącego roku muszą znajdować się pojemniki z płynem dezynfekującym dla gości.

Cel wdrażania restrykcji rządowych:

  • Zwiększenie bezpieczeństwa i ochrony zdrowia dla pracowników (obsługi) gości hoteli/obiektów/pensjonatów;
  • minimalizowanie ryzyka zakażenia gości oraz innych osób z zewnątrz, w tym dostawców;
  • ograniczenie liczby kontaktów na terenie hoteli/obiektów/pensjonatów w danym przedziale czasowym, w ramach zabezpieczenia przed ryzykiem zakażenia;
  • kompleksowe działanie dostosowane do etapu zaawansowania stanu epidemicznego.

Czy chodzi tylko o przepisy?

Chociaż same restrykcje nie wydają się zbyt trudne do realizacji, badania pokazują, że połowa właścicieli hoteli nie zdecyduje się na otworzenie swoich lokali w najbliższym czasie. Okazuje się, że przedsiębiorcy obawiają się nie tylko kar. Hotelarzy martwią również koszty związane ze stałą dezynfekcją pokoi (w tym sprzętu elektronicznego), zapewnieniem pracownikom środków bezpieczeństwa oraz zmniejszeniem liczby personelu. Wielu respondowanych zadeklarowało chęci otworzenia swoich placówek dopiero w czerwcu lub pod koniec maja. Głównym powodem okazuje się jednak zbyt mała liczba osób zainteresowanych skorzystaniem usług oferowanych przez dany hotel. Polacy boją się zarażenia koronawirusem. Przypomnijmy, że pomimo tendencji spadkowej, nadal w naszym kraju wykrywane są nowe przypadki chorych, którzy lepiej lub gorzej przechodzą COVID-19.

  • Połowa badanych nie otwiera lokalu ze względu na zbyt niskie zainteresowanie ofertą;
  • nieco ponad 20% hotelarzy obawia się narzuconych przez rząd restrykcji;
  • około 19% badanych nie jest w stanie działać w pełni legalnie.

Kiedy sytuacja się poprawi?

Hotele mogą funkcjonować od początku maja. Niestety w samej tylko Warszawie placówki świecą pustkami, a tygodniowo odwiedza je jedynie kilku klientów. Trzeba zaznaczyć, że nie ma jeszcze okresu urlopowego, odwołane są imprezy masowe, a ludzie nie jeżdżą w delegację w taki stopniu, jak miało to miejsce przed pandemią. Kwestia poprawy sytuacji hotelarzy jest tak naprawdę jedną, wielką niewiadomą. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, jak zachowają się turyści w okresie pandemii koronawirusa. Warto jednak pamiętać, że do wakacji tego roku sam wirus raczej nie zniknie. Minister zdrowia, Łukasz Szumowski już jakiś czas temu sugerował, że powinniśmy zapomnieć o wypoczynku w takiej formie, jaką znamy. Czy zatem hotelarze są na przegranej pozycji? Nie do końca. Brak zainteresowania ofertą hoteli przez Polaków może się gwałtownie zmienić w okresie urlopowym. Rząd zapowiedział wprowadzenie dofinansowanie urlopu w 2020 roku, które będzie dostępne w formie bonu w wysokości tysiąca złotych (dla osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, niezarabiających więcej niż 5200 złotych brutto miesięcznie). Ponadto możemy liczyć na wsparcie pracodawców, którzy w ramach ZFŚS gromadzą środki na wsparcie socjalne.